sobota, 23 marca 2019
środa, 24 sierpnia 2011 15:09   
POZOSTAŁY TYLKO ZGLISZCZA

Od kilku miesięcy nie było tam dzierżawcy. Teraz dopełnił się jego los. Pozostały tylko zgliszcza.


 

„Królewskie Źródła” to niewątpliwie urokliwe miejsce. W każdy weekend od wielu lat przyjeżdżały tam tłumy spragnionych wypoczynku, zmęczonych miejskim życiem ludzi. Lokalna turystyka zaczęła się tam na dobre na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy to wspaniałe miejsce zostało praktycznie odkryte „na nowo”. Znajdował się tam budynek zwany popularnie „Czerwonym domkiem”. Przez wiele lat służył pracownikom leśnym, którzy pracowali przy wyrębie lasu i obsłudze leśnej kolejki. W latach siedemdziesiątych leśnicy wydzierżawili go Zakładowi Produkcji Form i Oprzyrządowania „Dozachem” Erg w Pionkach. Pod koniec lat siedemdziesiątych do budynku doprowadzono stałą linię energetyczną. Wcześniej, bowiem prąd wytwarzany był w stojącym z tyłu budynku agregacie prądotwórczym. Doprowadzona została również bieżąca woda i zbudowana kanalizacja. Praktycznie przez całe lata osiemdziesiąte służył pracownikom „Dozachemu”. Odbywały się tam także narady kierownictwa zakładu i różne bankiety. „Czerwony domek” został też gruntownie zmodernizowany. Dobudowano między innymi zadaszony taras a na piętrze powstały pokoje gościnne.

Tak wyglądał "Czerwony domek" zanim strawił go pożar

Gdy sytuacja ekonomiczna „Dozachemu” nie przedstawiała się już najlepiej został ponownie przekazany leśnikom. Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy zrobiła się moda na weekendowy wypoczynek wielu zaczęło szukać miejsca pozbawionego miejskiego zgiełku, ale jednocześnie znajdującego się w pobliżu głównych szlaków komunikacyjnych. Taką idealną lokalizacją stały się „Królewskie Źródła”. Położone w środku Puszczy Kozienickiej, ale stosunkowo blisko od miasta i okolicznych wiosek stały się oazą wytchnienia dla sobotnio – niedzielnych turystów. Wraz z pojawieniem się ruchu turystycznego przyszło także zapotrzebowanie na bazę lokalową. „Czerwony domek” nadawał się do tego celu wręcz idealnie. Został, więc wydzierżawiony prywatnym osobom, którzy w sezonie letnim prowadzili tam małą gastronomię. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych wzdłuż rzeki Zagożdżonki zbudowano pomosty i tarasy widokowe. Miejsce nabrało dodatkowych walorów rekreacyjno turystycznych. Co prawda niektórzy miłośnicy niczym nieskalanej przyrody zaczęli narzekać, że „Królewskie Źródła” są wręcz zadeptywane a powszechne grillowanie spowodowało, że miejsce to straciło swój dawny blask, ale dla mało wymagającego turysty, który jednocześnie nie chciał być oderwany od cywilizacji było to idealne rozwiązanie. Niestety z końcem ubiegłego roku skończyła się dzierżawa dotychczasowym najemcom.

A tak wygląda obecnie...

W tym roku „Czerwony domek” był niezagospodarowany. Do naszej redakcji docierały sygnały, że wymaga pilnych interwencji gdyż w przeciwnym razie może popaść w ruinę. Kilka dni temu dopełnił się jego los. Doszczętnie spłonął. Pozostały tylko resztki wypalonych murów. Praktycznie niemożliwe jest, aby powstał samozapłon w wyniku spięcia w instalacji elektrycznej gdyż wraz z końcem dzierżawy obiektu zostało tam odłączone zasilanie. Na pewno prędzej czy później poznamy przyczyny pożaru, ale z byłego już domku pozostały tylko wspomnienia i osmolone resztki ścian. Obecnie zbyt wcześnie jest mówić czy zostanie odbudowany. Wątpliwe jest jednak, aby Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Radomiu zdecydowała się na taką kosztowną inwestycję.

ROMAN FIDO

 

 

Cytat tygodnia:

"Dla pokoju trzeba ryzykować tak samo, jak w trakcie wojny...Jeśli boisz się postawić sprawę na ostrzu noża, już przegrałeś ."

 


John Dulles Foster