sobota, 23 marca 2019
piątek, 21 grudnia 2018 14:27   
DUCH ŚWIĘTY DZIATECZKI RÓZECZKĄ BIĆ KAŻDE

Na początku listopada 1939 r. Józef Kosior został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu radomskim. To było w ramach niszczenia inteligencji polskiej przez hitlerowców. Razem z nim byli więzieni nauczyciele i społecznicy z Radomia i powiatu kozienickiego: Jan Mazurek – kier. szkoły Nr 1 w Kozienicach, Roman Piwnicki, z Pionek Franciszek Brodowski, z Radomia: Józef Grzecznarowski, Kazimierz Potkański i inni.

 

Kosior Józef (1901-1998) - nauczyciel języka polskiego i historii w Publicznej Szkole Powszechnej Nr 1 w Pionkach (1947-1968), inicjator budowy i kierownik szkoły 1924-36 w Jaroszkach, gm. Jedlnia, radny gminy od 1934 r., nauczyciel w szkole w Jedlni do 1946 r., nauczyciel PSP Nr 1 w Pionkach, po 1968 r. w Radomiu, wielki społecznik, wychowawca młodzieży i opiekun młodych nauczycieli, wprowadzający do zawodu.

Był pochodzenia chłopskiego. Urodził się 11 października 1901r. we wsi Świsielice, parafii Ciepielów, z ojca Grzegorza i matki Marianny z Gajosów. Dwa lata uczył się w tajnej szkole polskiej, następnie przeniósł do publicznej szkoły rosyjskiej w Lipsku, którą ukończył w 1914 r.

W 1916 r. uczęszczał do Seminarium Nauczycielskiego w Radomiu, skąd ze względów rodzinnych przeniósł się do Seminarium Nauczycielskiego w Solcu mad Wisłą. Ukończył je w 1920 roku. Jako uczeń należał do skautingu, brał udział w rozbrajaniu żołnierzy austriackich w 1918 roku.

Z dniem 1 lipca 1920 r. rozpoczął pracę w zawodzie nauczycielskim w Mszadli Starej, gmina Przyłęk, pow. Kozienice (ob. zwoleński), społecznie prowadził kursy dla analfabetów, prowadził kółko teatralne. Z jego inicjatywy powstał sklep spółdzielczy w Mszadli Starej, w którym zaprowadził księgowość. Po ślubie z Zofią Lisik, którą poznał na kursach pedagogicznych we Lwowie, pracował wraz z żoną w Ławeczku, w gminie Przyłęk. Na usilne starania mieszkańców Mszadli Starej z powrotem przeniósł się tam, gdzie nadal dodatkowo prowadził działalność oświatową.

W 1924 r. na własną prośbę został przeniesiony do Jaroszek koło Jedlni Kościelnej. Dzięki jego wielkim staraniom i zabiegom została wybudowana tam szkoła, która stoi do dziś. Przez 12 lat był kierownikiem szkoły w Jaroszkach. Dał się poznać jako wielki społecznik. Udało mu się zmobilizować ludność do pracy przy budowie nowej, murowanej szkoły. W okresie kryzysu gospodarczego w latach 30-tych zorganizował dożywianie dzieci najbiedniejszych. Fundusze na ten cel zbierał w naturze od najbogatszych gospodarzy i okolicznych leśników. Rozwinął również swoją działalność pedagogiczną. Prowadził społecznie m.in. kółko polonistyczno-dramatyczne (mały dziecięcy teatrzyk).

W roku 1936 przeniósł się na własną prośbę do pełnej 7-klasowej szkoły w Poświętnem w gm. Jedlnia, gdzie również dużo czasu społecznie poświęcał oświacie dorosłych. W latach 1934-39 był radnym gminy Jedlnia. Józef Kosior nie należał do żadnej partii politycznej, był propaństwowcem. Organizował na terenie gminy uroczystości patriotyczne z okazji świąt narodowych, rocznic np. 3 Maja. Święta Morza, 15 sierpnia, 11 listopada. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego zorganizował wyjazd do Krakowa na sypanie kopca na Sowińcu (z protokołów posiedzeń Rady Gminy Jedlnia). W ramach harcerstwa dla dorastającej młodzieży prowadził praktyczne zajęcia z przysposobienia wojskowego. Wzorcem dla młodzieży była jego żona, Zofia Kosior, lwowianka, która w latach 1918-1919 brała udział w obronie Lwowa przed Ukraińcami.

Na początku listopada 1939 r. Józef Kosior został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu radomskim. To było w ramach niszczenia inteligencji polskiej przez hitlerowców. Razem z nim byli więzieni nauczyciele i społecznicy z Radomia i powiatu kozienickiego: Jan Mazurek – kier. szkoły Nr 1 w Kozienicach, Roman Piwnicki, z Pionek Franciszek Brodowski, z Radomia: Józef Grzecznarowski, Kazimierz Potkański i inni. Po zwolnieniu z więzienia w lutym 1940 r. powrócił do pracy w Jedlni, gdzie organizował tajne komplety nauczania, co potwierdziła w 1946 r. Powiatowa Komisja Weryfikacyjna w Kozienicach. Tamże w Jedlni, wspólnie z kierownikiem szkoły, organizował kursy dla dorosłych w zakresie szkoły podstawowej.

Zdjęcie Józefa Kosiora z lat 50 –tych XX w., ze zbiorów rodziny.

We wrześniu 1946 r., wraz z żoną i synem Maćkiem, zamieszkał w Pionkach i rozpoczął pracę w szkole podstawowej Nr 2. Po roku przeniósł się do Szkoły Podstawowej Nr 1 w Pionkach, w której pracował aż do emerytury, to jest do 31 sierpnia 1968 roku. W szkole Nr 1 organizował kursy dla dorosłych w zakresie szkoły podstawowej, kursy dla analfabetów, w Pionkach założył Harcerską Księgarnię Spółdzielczą, której był prezesem. Sklep księgarsko-papierniczy tej spółdzielni mieścił się do lat 60-tych w środkowym lokalu domu kooperatywy PSS „Społem”, przy ulicy Kolejowej, obok budynku, w którym obecnie jest Urząd Miasta. Przez długi czas jako wspaniały polonista prowadził kółko dramatyczne. Współpracował z innymi organizacjami w szkole jak ZHP, TPPR, Odbudowa Warszawy itp.

W ramach pracy społecznej przez 8 lat był kierownikiem pedagogicznym i wychowawcą w świetlicy dziecięcej przy Wytwórni Chemicznej Nr 8, później ZTS „Pronit”. Brał czynny udział w organizowaniu kolonii i półkolonii dla dzieci tej świetlicy.

Józef Kosior był człowiekiem nadzwyczaj pracowitym, z czego znany był w środowisku uczniowskim i pedagogicznym. Od roku 1947 do końca swojej pracy był zastępcą kierownika szkoły, choć był bezpartyjny władze oświatowe i miejscowe proponowały mu kierownictwo, nie chciał, zgodził się tylko na jeden rok szkolny1957/58.

W mojej pamięci zachował się obraz Pana Kosiora, bo tak zwracano się do nauczycieli, jako wysokiego, szczupłego, eleganckiego, acz skromnie noszącego się mężczyzny w długim płaszczu wełnianym, w kapeluszu, z teczką na jeden zamek, wyprostowany jak struna, idący jak żołnierz, równym, szybkim krokiem. Zazwyczaj około godziny 13-tej, gdy szedł do świetlicy i wracał po 16-tej do szkoły na popołudniowe zajęcia, kończące się o 20-tej. Świetlica mieściła się w M1, przed wojną domu reprezentacyjnym dyrektora naczelnego PWP, zw. obecnie „pałacykiem dyrektorskim”. Słowo „pałacyk” zostało ukute przez powojennych zarządców wytwórni. Budynek był własnością wytwórni i przeznaczony był na dom dla szefa zakładu.

Pana Kosiora pamiętam z okresu trudnych lat stalinowskich (1949-53), gdy jako uczeń szkoły Nr 1, uczęszczałem także do świetlicy, rano albo po południu, bo szkoła pracowała wówczas na 3 zmiany. W świetlicy zjadaliśmy obiad i pod nadzorem pana Kosiora odrabialiśmy lekcje.

Jak wyglądała szkoła nr 1 i w niej nauka oraz świetlica z zajęciami przed lub po-lekcyjnymi – to odrębny temat do wspomnień z owych czasów. Nadmienię tylko, że były to czasy trudne nie tylko politycznie. Do 7-mio klasowej szkoły, która miała 8 izb lekcyjnych, wodę czerpano ze studni na korbę, drewniane ustępy suche (latryny) stały przy ogrodzeniu. Szkoła, wybudowana tuż przed wojną, miała własną kotłownię i 2 izbowe mieszkanie dla p. Fałka, stróża i woźnego, chodziło na dwie zmiany około 1000 dzieci, a klasach były trzy rzędy po 7 ławek dla 42 uczniów.

Przestrzenną pieczęcią stalinizmu w Pionkach była olbrzymia pięcioramienna gwiazda z żarówek, zamontowana na dachu szkoły Nr 1, widoczna z okien przejeżdżających pociągów. Czekając na pociąg na przystanku Pionki Zachodnie można było policzyć ilość 150-watówek. Na każdym odcinku konturu pięcioramiennej gwiazdy świeciło 10 żarówek. Gwiazda miała być symbolem wieczystej przyjaźni z bratnim narodem. Świeciła 3 lata, od śmierci Stalina do słynnego XX zjazdu KPZR.

Pan Kosior w owych latach uczył języka polskiego, historii i języka rosyjskiego metodą odpisywania tekstu z tablicy i nauki w domu na pamięć, podobnie uczył głośnego czytania i deklamacji wierszy zadanych do domu. Do dziś pamiętam zaczynające się zwrotki, jak „wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, moja droga Orszulo” …(Kochanowski), „miłe złego początki, lecz koniec żałosny, nie chciały woły orać podczas jednej wiosny”…(Krasicki), czy „siedzą ,piją, lulki palą”….(Mickiewicz), albo „daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia”… (Asnyk), albo „nauczyli mnie mnóstwo mądrości” …(Tuwim).

Z lekcji historii pamiętam jak ustawiał uczniów w szyku rzymskiego legionu gotującego się do ataku, a z dyktowanego tekstu o powstaniu listopadowym kończące zdanie: „Powstanie upadło, bo wodzowie nie wierzyli w zwycięstwo”. Trudno o lepszą puentę. Ucząc nas języka rosyjskiego poprzez naukę na pamięć wierszy Puszkina (”burian wichry niebo krojet”..), Lermontowa „pagib poet niewolnik cziesti”.., Niekrasowa (adnażdi w studiennuju, zimnuju poru, ja uż liesu wyszioł”..) - ukazywal nam śpiewność tego języka. Czytaliśmy „Murziłkę”, odpowiednik polskiego ”Płomyczka”, pamiętam z niej dwuwiersz: „Jeśli malczik liubit myło i zubnyj paroszok, eto malczik oczeń miłyj, pastupajet charoszo”. W świetlicy czytaliśmy także „Aganioka”, pisma dla młodzieży, z pięknymi fotografiami malarstwa rosyjskiego: Riepina (historia Rosji), Szyszkina – malował lasy, sosny, brzozy, Ajwazowskiego – intrygował go żywioł morski.

Na zakończenie „podstawówki” w czerwcu 1953 r. (klasa VII b., której byłem uczniem), mieliśmy wycieczkę do Gdańska, Gdyni i statkiem na Hel pod przewodnictwem pana Kosiora i jego syna Maćka. Pamiętam, że pogoda była sztormowa, wiatr, ołowiane niebo, chłód i nasz korowód pilnowany i odliczany przez Maćka, w białej czapce studenta medycyny. Zachowało się zdjęcie z moimi dwoma kolegami, niestety bez naszych przewodników.

Choć nieraz słyszeliśmy „osioł” lub „w sawsiem durak”, nie pamiętam, aby Pan Kosior był zdenerwowany. Gdy uczeń przeszkadzał w lekcji, przyzywał go zgiętym palcem wskazującym, „kładź się na krześle” i wymierzał drewnianym piórnikiem 3 do 5-ciu uderzeń mówiąc: „Duch święty dziateczki rózeczką bić każe”. Najczęściej było to odbierane jako zasłużona kara, nie bolało, w przeciwieństwie do „łap” wymierzanych linijką przez panie nauczycielki. Opanowanie pana Kosiora jako nauczyciela potwierdza pan Stanisław Włodarski, wówczas wstępujący do zawodu nauczycielskiego, cytując Jego powiedzenie - radę dla młodych: „Nauczyciel wszelkie kłopoty i troski powinien zostawić w kaloszach, w domu”. Od początku swojej pracy zawodowej, to jest od 1920 r. pan Kosior był członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego, był prezesem Ogniska ZNP w Jedlni i w Pionkach, członkiem Zarządu Oddziału Powiatowego w Kozienicach. Za swoją działalność oświatową i społeczną był wielokrotnie odznaczany i wyróżniany. Otrzymał Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski, Srebrny Krzyż Zasługi, Złotą Odznakę ZNP, Złotą Odznakę za Tajne Nauczanie, Medal Komisji Edukacji Narodowej. Otrzymał również szereg dyplomów i listów pochwalnych od władz państwowych, samorządowych, resortowych i regionalnych.

Po przejściu na emeryturę zamieszkał w Radomiu. Przygotowywał młodych adeptów zawodu pedagoga do magisterium. W dalszym ciągu utrzymywał ścisły kontakt ze szkołą. Brał udział we wszystkich uroczystościach, takich jak 50-lecie szkoły, wręczenie szkole sztandaru, nadanie imienia Stefana Żeromskiego, itd. Będąc na emeryturze, zwłaszcza po śmierci żony, zaczął niedomagać na zdrowiu. nasiliła się u Niego choroba serca, wyczerpanie nerwowe. Po przebytym zawale serca i zapaleniu żył w obu nogach musiał być pod stałą opieką lekarską. Odszedł 22 czerwca 1998 r. w wieku 97 lat. Na cmentarz komunalny na Firleju w Radomiu odprowadzili go Syn, Wnukowie, Rodzina, przyjaciele i koledzy z pracy ze sztandarem Zarządu Okręgu Z.N.P.

Nad trumną z wielkim uczuciem żalu żegnał Józefa Kosiora, były dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 1 w Pionkach – mgr Stanisław Włodarski – który m.in. powiedział: „Józef Kosior był wyjątkowym człowiekiem. Żył prawie cały wiek XX-ty. Połowę tego czasu poświecił trudnej, ale jakże pięknej pracy nauczycielskiej. Był to człowiek bardzo pracowity, wymagający, a jednocześnie sprawiedliwy, czym zasłużył sobie na to, że kochały i ceniły Go całe pokolenia uczniów i nauczycieli. Spokojny, pogodny i zrównoważony. Bardzo wysoko cenił rozum i pracę. Takiego Pedagoga, Wychowawcę i Przyjaciela młodzieży, a równocześnie tak skromnego człowieka rzadko się spotyka. Niech te słowa uznania będą zapłatą i podziękowaniem za to wszystko, co uczynił dla polskich dzieci, nauczycieli, rodziców, dla wielu szkół, a przede wszystkim dla Szkoły Podstawowej Nr 1 w Pionkach i całego środowiska pionkowskiego. Takim zostanie w naszej pamięci. Przyjaciele, uczniowie i znajomi.”

Tymi słowami zakończył mowę pogrzebową 25 czerwca 1998 r., Stanisław Włodarski, dyrektor szkoły PSP Nr 1 w Pionkach w latach 1963-1991, który pracował z P. Kosiorem przez 12 lat. Józef Kosior został pochowany w Radomiu, na Cmentarzu na Firleju, w kwaterze C5, rząd 4-ty, grób Nr 31.

Bogusław Blum, dr inż. architekt, w latach 1946-1953 uczeń 7- oddziałowej Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 1 w Pionkach, której Pan Józef Kosior był nauczycielem i wychowawcą mojej klasy VII b.

 

 

Cytat tygodnia:

"Dla pokoju trzeba ryzykować tak samo, jak w trakcie wojny...Jeśli boisz się postawić sprawę na ostrzu noża, już przegrałeś ."

 


John Dulles Foster