środa, 19 września 2018
poniedziałek, 12 lutego 2018 13:35   
OKIEM MŁODEGO POLAKA - CZEŚĆ WASZEJ PAMIĘCI

Na przeciw temu wyszli ze zbrojną  inicjatywą, a co najważniejsze wierzyli z początku w pomoc Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – pisze w swoim kolejnym felietonie Piotr Iwanowski.

Zgodnie z daną w poprzednim miesiącu obietnicą i w związku ze zbliżającym się nieuchronnie Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych, niniejszy artykuł będzie dotyczył tematyki heroizmu i tragicznej walki żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Zauważyliście zapewne, że po samym wstępie można wnioskować, iż tekst będzie roił się od patetycznych sformułowań i wzniosłych peanów na cześć tytułowych bohaterów. Oczywiście po części jest w tym trochę racji, ale chciałbym aby dzisiejszy artykuł był odzwierciedleniem tego, co noszę w sercu i głosem młodego pokolenia, które niewątpliwie upatruje wśród żołnierzy wyklętych, swoje autorytety i przykłady do naśladowania. Będę starał się także pokazać i ciemne strony antykomunistycznej partyzantki, ale i również przedstawię Wam ,, z życia wzięte” przykłady obrażania i szkalowania bohaterów tamtych wydarzeń. Jeśli chodzi o ten ostatni wątek, to może być o tyle ciekawy, że przytoczę kilka prawdziwych anegdot, których głównymi bohaterami są mieszkańcy Pionek. Zatem jak sami Państwo widzicie, tym razem będzie mniej tła historycznego, a zdecydowaną większość artykułu poświęcę na negowanie propagandy komunistycznej, która niestety przetrwała do dnia dzisiejszego i wielu jej zwolenników spotkamy wśród swego najbliższego otoczenia. Uważam też, że w moich poprzednich tekstach wystarczająco dużo pisałem o faktach historycznych ,,niezłomnych”, a postaci Witolda Pileckiego, Zygmunta Szendzielarza, Danuty Siedzikówny, Łukasza Cieplińskiego i wielu innych, wybitnych postaci są wszystkim dokładnie znane. Jeśli w tym momencie zdaliście sobie sprawę, że wymienione wcześniej nazwiska są Wam obce i wnioskujecie, że mowa o piłkarzach lub celebrytach, to proponuję odpuścić kącik ,,Okiem młodego Polaka” i wrócić do lektur dotyczących celulitu i błyszczyków dla Panów. Szczerze na takich odbiorcach nie zależy mi wcale, ponieważ najgorzej uczynić z umysłowej ameby-patriotę, która w ciemnej bramie będzie handlowała ,,prochem” w koszulce z symbolem Narodowych Sił Zbrojnych. Już więcej szacunku mam do prawdziwych ludzi z lewicy, z którymi nie zgadzam się nawet w jednym procencie, ale przynajmniej są oni świadomi i wierzą w swe przekonania.

Po nieco dłuższym wstępie i jednym zdaniu pochwalnym dla ,,lewactwa”, dalej już tak kolorowo nie będzie i nie spodziewajcie się, że nagle zmieniłem swoje poglądy, które są według poszczególnych mieszkańców Pionek mocno kontrowersyjne. W dużej mierze na taką opinie zasłużyłem sobie działalnością w lokalnym stowarzyszeniu, które od samego początku istnienia stawiało za cel (i dalej tak jest), pielęgnowania historii o żołnierzach wyklętych z całego kraju, ale i z naszego regionu. Niestety muszę przyznać, że poglądy mieszkańców Pionek na temat żołnierzy podziemia antykomunistycznego są bardzo spolaryzowane, czyli jedna grupa traktuje ich jak prawdziwych bohaterów i herosów, a druga jak hultajów i zwykłe bandy przestępcze. Według mnie cierpimy na deficyt ludzi  myślących rozsądnie i umiarkowanie, a takie głosy ewidentnie dużo dobrej jakości wniosłyby do dyskursu publicznego. Sam zaliczam się raczej do grona tych pierwszych, więc czasem jakaś polemika i głębsza refleksja przydałaby się i być może pozytywnie wpłynęłaby na dialog między dwoma zwaśnionymi obozami.

Przechodząc do zagadnienia heroizmu i tragicznej walki tytułowych bohaterów, możemy śmiało mówić o występujących dwóch sprzecznościach, czyli o wierze w sens i ideę walki a zarazem jej beznadziejności. Jak większości wiadomo, podziemie antykomunistyczne nie godziło się na sytuację w powojennej Polsce, która nie była w żadnym stopniu suwerenna,a w całości podporządkowana Moskwie. ,,Niezłomni”,  co warto pokreślić, nie dawali również swej aprobaty na oderwanie Kresów Wschodnich przez ZSRR. Na przeciw temu wyszli ze zbrojną  inicjatywą, a co najważniejsze wierzyli z początku w pomoc Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, a po 1947 roku taką nadzieję stracili i masowo poddali się ujawnieniu i amnestii. W lasach pozostali najwytrwalsi oraz ci, którzy bali się po ujawnieniu tortur stosowanych przez połączone siły polskich i rosyjskich komunistów. Zatem postanowili z bronią w ręku walczyć do ostatniej kropli krwi i zginąć za wolną Polskę, na którą tak naprawdę nie było już żadnej nadziei. Uważam, że nie jesteśmy godzien oceniać czy miało to jakikolwiek sens, ponieważ najłatwiej jest wydawać opinie o czasach wojennych, w dobie pokoju i hedonistycznego życia. Faktem jest jednak, że zginęło zasłużenie wielu zbrodniarzy, szmalcowników i zdrajców Ojczyzny, ale i śmierć poniosły również niewinne osoby,a były to w większości ofiary czasem bratobójczej wojny.

Jednak najwięcej złości i gniewu wywołuje we mnie głupota ludzka,  powtarzanie nieprawdziwych faktów historycznych oraz rozsiewanie propagandy komunistycznej. Najgorzej, że wtórują w w tym procederze ludzie rzekomo wykształceni, usytuowani na dobrych społecznych stanowiskach. Tak było w przypadku jednego pionkowskiego nauczyciela, który pewnego jesiennego dnia 2017 roku wdał się w dyskusję ze mną i moim przyjacielem. Otóż o szczegółach spotkania nie będę opowiadał, a tym bardziej o personaliach tejże osoby, ale chciałbym abyście zwrócili uwagę na język, którym się posługiwał i argumenty, mające na celu przekonanie nas do swojej racji. Mianowicie Pan X podkreślił, że : ,, w lasach walczyli gówniarze, którzy z wojskiem nie mieli nic wspólnego. Mordowali przy tym niewinne osoby, zamiast odbudowywać z gruzów zniszczoną Ojczyznę”. Na koniec swojej wypowiedzi rzucił sarkastyczny uśmiech, który miał podkreślić jego rację i wyższość nad nami, czyli przeciętnymi zjadaczami chleba. Oczywiście wdaliśmy się w dyskusję i podaliśmy kilkanaście przykładów, które obalają jego tezę. Cała rozmowa trwała około 20 minut, a na koniec pozostaliśmy przy swoich racjach bez pojednania i zgody, bo nie może być naszego przyzwolenia na takie nikczemne słowa o polskich bohaterach. Mogę przytoczyć wielu doświadczonych dowódców, którzy postanowili walczyć z nowym okupantem, a w swoim wieku mogliby już doczekać się nawet wnuków ( m.in. August Emil Fieldorf, Łukasz Ciepliński, Witold Pilecki, Zygmunt Szendzielarz, Władysław Łukasiuk, Stanisław Kasznica). Zatem wielu polskich żołnierzy walczących w lasach miało już założone rodziny i nie były to żadne bandy działające wedle własnego życzenia, a regularne Wojsko Polskie! Kolejna prawdziwa anegdota, to moja rozmowa również z pewnym pionkowskim ,,uczonym” , który twierdził : ,,wszyscy walczący w lasach to narodowcy, antysemici i faszyści kolaborujący z Niemcami”. Ten pogląd pewnie jest Wam znany, ponieważ takie stwierdzenia są popularne w ,,lewicowo-liberalnych” mediach i powtarzane dosyć regularnie. Najczęściej staram się z takimi skrajnymi ,,lewusami” nie rozmawiać wcale, ponieważ nie uznaję ich za godnych nawet dyskusji, ale tamtego poranka odparłem stanowczo i rzuciłem faktami historycznymi. Wyglądało to mniej więcej tak : ,,Drogi Panie, niech Pan mi powie kto wyzwolił setki Żydówek z obozu w Holiszowie, jak nie narodowcy ? Albo czy wie Pan, że za bezpodstawne mordowanie Żydów w Wojsku Polskim ,karano śmiercią? A na koniec uświadomię Pana, że w lasach po II Wojnie Światowej nie walczyli sami narodowcy, a kilka organizacji różnych poglądowo, ale działających w tym samym celu – dla Wolnej Ojczyzny. Były to organizacje, takie jak m.in. : Armia Krajowa Obywatelska, Ruch Oporu Armii Krajowej, Narodowe Siły Zbrojne, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe i Wolność i Niezawisłość. Czy zechcę Pan odnieść się do mojej wypowiedzi?”. Na tym zakończyliśmy naszą niemiłą ,,pogawędkę” i bez podania ręki odeszliśmy każdy w sowim kierunku.

Już na sam koniec przypomnę jeszcze postać mojego wykładowcy (pochodzenia żydowskiego, jak większość profesorów na UMCS Lublin), który nie mógł przeżyć tego, że niektórzy jego studenci, w tym także i moja skromna osoba, noszą na koszulkach według niego zbrodniarzy, czyli wizerunki najwybitniejszych ,,niezłomnych”. Natomiast nie przeszkadzało mu, gdy ,,lewaczki” z dumą nosili się z Che Guevarą, Marksem i Engelsem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo po ogromnych przejściach udało mi się skończyć studia magisterskie i co najważniejsze zostać przy swoich poglądach i wartościach. Może dla wielu czytelników będzie to szokiem i nie dacie temu wiary, ale zapewniam Was, że na uczelniach wyższych w Polsce do tej pory (mimo zmiany władzy w kraju), wykładają   ,,wykształceni” ludzie, którzy w swych gabinetach mają popiersia Lenina,a ścianach wiszą godła bez korony! Wiem, że to szokujące, ale niestety prawdziwe. Na szczęście mam wrażenie, że w przysłowiowej walce ,,synów,wnuków i prawnuków Wyklętych z synami, wnukami i prawnukami UB-ecji” jest znacząca przewaga pierwszej grupy, a paradoksalnie wszystkie te wściekłe ataki, pomogły nam osiągnąć zamierzony cel, czyli odkłamać mit czerwonej propagandy. Cześć Waszej Pamięci- Żołnierze Wyklęci !

PIOTR IWANOWSKI

 

Cytat tygodnia:

"Dla pokoju trzeba ryzykować tak samo, jak w trakcie wojny...Jeśli boisz się postawić sprawę na ostrzu noża, już przegrałeś ."

 


John Dulles Foster